" Na szlaku #2 "

Wodospady Srebrnego Potoku

Pogoda w długi weekend nie rozpieszczała. Lenistwo powoli brało górę nad turystycznymi planami. Wypiłem aromatyczne espresso, popatrzyłem na prognozę pogody i już wiedziałem-dziś albo “nigdy”. Postanowiłem skoczyć na lekko: szybkie buty AKU bellamont 2 plus, ultralekka kurtka Liteway, stary, wysłużony plecak Jack Wolfskin i równie zasłużony polar TNF oraz dwa banany.

Do Wodospadów Srebrnego Potoku ruszyłem z końca Bielic. Za leśniczówką skręciłem w lewo, by piąć się szeroką, szutrową drogą ku wierzchołkom. Potem szybkie i strome odbicie w las. Po ok 40 min byłem na Kowadle (988 m). Wzdłuż granicznych słupków schodzimy do Siodła Piekło (do tego miejsca możecie dotrzeć skrótem -start w okolicach kościoła w Bielicach – 30 min pod górę). Teraz już tylko w dół przechodząc na czeską stronę gór.

Zaskoczyła mnie intensywność zieleni. Byłem nią zupełnie odurzony. Trasa biegnie w dół, chwilami nawet stromo. Krajobraz się zmienia z każdym pokonanym metrem. Mamy bukowe stoki, skałki rozsiane po okolicy niczym okruszki z posiłku olbrzyma, no i wodę. Srebrny potok zaczyna szeptać na pół godziny przez dojściem do celu. Miesza się ze wspomnianą zielenią i śpiewem ptaków. Ostatni kilometr schodzę asfaltem. Z oddali słychać spienioną wodę. Sam wodospad nie jest okazałych rozmiarów. Dzikość natury i magiczny most, drewnem podparty są jednak wystarczającym powodem tej krótkiej wycieczki.

Czas wracać. Większa część drogi biegła w dół, więc teraz z buta, pod górę. Razem 12 km i ze 4 godziny chodzenia.

Jeśli masz jednak ciut więcej czasu i nie lubisz wracać po swoich śladach -zrób pętlę, zaliczając Smrek 1107 m. Trasa wydłuży się raptem do 18 km.

0 Comments

Leave A Comment

Your email address will not be published.