" Ludzie są jak rzeka: woda jest we wszystkich jednakowa, ale rzeka bywa wąska, bystra, szeroka, spokojna, czysta, ciemna, mętna, ciepła. Tak samo jest z ludźmi-Lew Tołstoj "

Pinpack Amundsen II – początek przygody, którą ogranicza jedynie wyobraźnia

Packrafting odkryłem całkiem niedawno. To sport i filozofia związana z wodą… wodą, z którą ciut mi nie po drodze.

Pamiętam jak ojciec trzymał mnie w wodzie, a potem nagle puszczał i sprawdzał, czy już jestem pływakiem. Potem, jeszcze za młodu, się topiłem. Było to blisko starej tamy na Baryczy. Podwodnymi susami wyskoczyłem na płyciznę i cudownie się uratowałem. Respekt do wody pozostał jednak na zawsze. Potem, trochę na przekór lękom, zabrałem się za sporty motorowodne. Doszło do tego, że nawet polubiłem wodę.

Koło się zatoczyło i dziwnym trafem znów wracam na Barycz. Pamiętam Ją dziką. Czysta woda po kostki, Cierniki łapane rękami, strome skarpy piachu pod lasem. Turlałem się z nich wprost do ciepłej wody. Z czasem starą, drewnianą tamę zastąpiła betonowa konstrukcja. Dzień i noc pieniła się i ryczała.

Dziś Barycz wygląda niestety zupełnie inaczej. Przekonałem się o tym przy okazji zgłębiania packraftingu. Wody ubyło, brzegi wyrównane, woda zarośnięta, piaszczystego dna ciut mniej. Tama zamknięta, nieczynne ośrodki wczasowe pochłania przyroda.

Już dwa razy użyłem słowa packrafting. Co to takiego? Packrafting to pomysł na łączenie kilku dyscyplin typu trekking, rower, narty z pokonywaniem wodnych przeszkód za pomocą ultralekkich i kompaktowych pontonów, przenoszonych w plecaku. Czy to będzie spływ Amazonką, skrócenie drogi w skandynawskim fiordzie, łowienie ryb na jeziorze, czy też wspomniana Barycz – lekki ponton pozwala na bezpieczne osiągnięcie celu.

Szukając producenta napotkałem na polską firmę Pinpack. To firma zrodzona z pasji, a to wystarczyło by włączył się u mnie pragram PRZYGODA. Postanowiłem przetestować otwarty ponton Amundsen II.

Specyfikacja:

Wymiary:

Długość całkowita 225 cm

Długość wewnątrz 165 cm

Szerokość maksymalna (z burtami) 104 cm

Szerokość maksymalna wewnątrz 41 cm

Waga:

Packraft 3,30 kg

Siedzisko 0,18 kg

Worek do pompowania 0,16 kg

worek transportowy (0,35 kg)

składane wiosła (1,2 kg)

waga całkowita testowanego zestawu wynosi tylko 5,19 kg i spokojnie mieści się wraz z innymi bambetlami w plecaku.

Wyporność: 300 kg!

Strona producenta: TU

produkt: TU

cena: 2.900 PLN

cena wioseł: 220 -530 pln

kamizelka (którą zalecam ze względów bezpieczeństwa): 160 – 200 pln

Pinpack Amundsen II to jednoosobowy, bardzo lekki i wytrzymały ponton ekspedycyjny. Jego rozmiary po złożeniu oraz niska waga sprawiają, że idealnie nadaje się do spakowania nawet do małych plecaków podróżnych. Po rozłożeniu zaś jest w stanie zabrać na swój pokład ciężar podróżnika wraz z bagażem typu plecak, rower, narty i pies. Do jego produkcji użyto niezwykle wytrzymałego materiału TPU o gramaturze 430g/m2 na burty oraz 680g/m2  na podłogę.

Dla kogo stworzono model Amundsen II?

Stworzony został dla wszelkiej maści podróżników profesjonalnych, turystów rekreacyjnych i wędkarzy. Nada się do bikeraftingu i innych, dziwnych, outdoorowych miksów sportowych. Ponton jest bardzo stabilnym, co w przypadku rodzinnych wypadów z dziećmi, lub osób nieoswojonych z wodą, jest bardzo ważnym. Amundsen II sprawdzi się na leniwej wodzie oraz dzikiej kipieli ( tu zalecam wersję z zamkniętym pokładem). Mam 1,78 cm i niestety 90+ kg. Amundsen II spokojnie niósł mnie na rzece i z dużą odpowiedzialnością stwierdzam, że z godnością uniesie dużo cięższych i wyższych zawodników.

Budowa, obsługa i pierwsze wrażenie

Całość zapakowana jest w solidny worek transportowy o wymiarach 50×20 cm. Po wyciągnięciu sprzęt wygląda na duży, żółty naleśnik (mimo że podobno czerwone pontony są szybsze, wybrałem żółty pod zdjęcia). W pierwszej kolejności za pomocą własnych płuc napompowałem siedzisko i przymocowałem za pomocą rzepów do podłogi. Teraz pozostaje już tylko napompować ten okręt. Mamy dwie opcje:

-własne płuca, choć tego rozwiązania nie polecam (chyba, że to pokazówka dla płci piękniejszej)

-użycie załączonego worka, który z powodzeniem zastępuje pompkę, no i płuca

Worek przyczepiamy szczelnie do zaworu w pontonie. To minimalistyczne rozwiązanie jest bardzo praktyczne, choć moim zdaniem nie jest idealne (rekomenduję drobne udoskonalenie tj klips wpinany w zawór , jak w materacu do hamaka AMOK – recenzja niebawem). Przyczepiony worek ma otwartą konstrukcję, którą “łapiemy wiatr”. Pomocne są usztywnione krawędzie worka. Cały proces pompowania tego sporego pontonu zajął mi, bez wcześniejszego treningu, 15 minut. Czas trochę się dłużył, zgromadzeni na brzegu gapie wywierali presję, ale obiektywnie – to przecież tylko 15 minut (wynik do podkręcenia po kilku ćwiczeniach).

ps. Czemu worek a nie pompka? Worek jest lekki, pakowny i niezawodny. Wszelkie nowoczesne pompki podczas weekendowego wyjazdu dadzą oczywiście radę. Co, jeśli jednak od miesiąca przemierzacie dzikie ostępy? Tam raczej nie znajdziecie sklepu lub punktu naprawy. Worek jest więc OK.

Ponton jest jednokomorowym, co ma znaczenie – głównie psychologiczne. Na wszelki wypadek warto mieć firmowy zestaw naprawczy lub kawałek wodoodpornej taśmy reklamowanej na różnych forach. Przebicie pontonu gwarantuje bowiem emocje. W moim przypadku na szczęście to tylko teoria. Materiał TPU jest piekielnie wytrzymały, cała konstrukcja zgrzewana bez użycia kleju. Po kilku kamolach i korzeniach wyluzowałem w pełni, a przypomnę, że na wodzie bywam spięty. Sprzęt jest pancerny. Po bokach liczne ucha, by przytroczyć sprzęt wszelaki. Koncept uważam za bardzo przemyślany.

Pozostaje złożenie z czterech elementów wiosła i na wodę. Pierwsze wrażenie? Kompaktowy, lekki, wytrzymały, duży ponton. Psychiczny komfort, wygodne siedzisko, sporo miejsca na plecak, wyprostowanie nóg, lekkie i wytrzymałe wiosło. Ponton ma “wbudowany” miecz, więc od pierwszego ruchu wioseł czuć dużą stabilność i zwrotność.

W tłumie była siostra i przerażona mama… Zabrałem Je na wycieczkę w ramach leśnego oddechu od wirusa. “Zrób tylko zdjęcia i zawracaj, jest zimno, utopisz się, znowu coś wymyślasz, po co pchasz się w nowe przygody…” Głosy niknęły z każdym pociągnięciem wiosła. Chwilę potem zadzwoniłem z wody, że widzimy się kilkanaście kilometrów dalej. Ahoj przygodo!

Jak się “tym pływa?

Tu , choć nie wiem czy ma to sens, porównam Amundsena II do kajaków okiem laika. Jest szerszy -to oczywiste. Ma większe opory z uwagi na płaskie dno – oczywista oczywistość. Jest bardziej zwrotny, z szybszym czasem reakcji. To dla mnie miłe zaskoczenie. Kompaktowość i niska waga załatwia wszelkie, dalsze porównania. Sprzęt jest świetny i praktyczny.

Na leniwej rzece, a taką jest obecnie Barycz, opory dawały się trochę we znaki, ale jak lekki nurt chwycił – zrobiło się bardzo przyjemnie. Ciekawym było pokonywanie płycizn. Twardziele nie wysiadają z pontonu. Niektórzy. Ja. Wszak zimno z rana i woda mokra. Mielizny pokonywałem więc z poziomu pontonu … posuwistymi podskokami. Pewna czapla patrzyła z niedowierzaniem, więc trochę godność ucierpiała i mój wizerunek. Metoda jednak szalenie skuteczna. Na głębszej wodzie przyjemna nuda. Jest czas na podziwianie przyrody. Okolicę znam bardzo dobrze. Zlazłem na nogach przez ostatnie lata. Tym razem to inne doznania. Widok niby ten sam, ale od strony wody. To powód wystarczający, by rozważyć zakup produktów Pinpack.

Tylko jednej przeszkody nie pokonałem -zwalonego po całości drzewa, dumnie wystającego ponad wodę. Z rozpędu nie pykło, wiec szukałem obejścia. Pewnie prościej było siąść okrakiem na drzewie, przenieść ultralekki ponton i wskoczyć ponownie. Wyszło inaczej. Podpłynąłem pod zamulony brzeg. Wyszedłem w błotnistą maź, która niepokojąco głęboka była. Mordowałem się na tym mini bagnie dobrą chwilę, potem posuwiście skakałem, by wreszcie wskoczyć w główny nurt. Zabawa była przednia, choć widok smutny. Ponton w czarnym błocie, ja w błocie, aparat w błocie. Jest wyzwanie, jest przygoda! Reszta to finisz na głębszej wodzie. Dopłynąłem pod nieczynną tamę w Sułowie. Na pomoście witała mnie rodzina. Popatrzyli na moje ciuchy, potem na ponton, na uśmiechniętą buzię i już nie pytali 🙂

Dobra wiadomość jest taka: sprzęt łatwo się czyści w wodzie, szybko schnie, jest lekki jak piórko i prosty w pakowaniu. Otwieramy zawór. Życie uchodzi z pontonu. Zwijamy, wkładamy do wora, wór do plecaka, wiosła w boczne kieszenie i dalej w dzicz. Czy może być lepszy pomysł na przygodę?

Podsumowanie

Oczywiście pamiętajmy, że każda przygoda może zamienić się w koszmar (patrz dla przykładu TU). Bezpieczeństwo nade wszystko. Była więc kamizelka i zestaw naprawczy, na bardziej żwawą wodę i kask się przyda. Pamiętając o zasadach bezpieczeństwa, rozumiejąc rzekę. mierząc siły na zamiary – gwarantuję Wam, że packrafting to czysta frajda ( no może nie zawsze czysta) i super przygoda.

Jeśli ta recenzja nie jest wystarczającą zachętą, albo cena produktu nie jest w zasięgu kieszeni – mam na koniec dobrą nowinę. Pinpack znalazł rozwiązanie. Nie kupuj “pontonu w worku”. -wynajmij.

Sprzęt możesz zamówić na wybrany przez siebie weekend. Wysyłany jest we wtorki, tak by trafił do Ciebie jeszcze przed rozpoczęciem weekendowej przygody. Odsyłasz zaś w poniedziałek.

Koszt wypożyczenia wynosi zaledwie 150 PLN plus koszt przesyłki. W skład zestawu wchodzi packraft, wiosła oraz kamizelka asekuracyjna (ewentualnie kask jeśli chcesz korzystać z packraftów na białej wodzie).

Jeśli po kolejnej przygodzie stwierdzisz, że Pinpack Amundsen II musi być na Twoim stałym wyposażeniu (a uprzedzam, że się spodoba i tten scenariusz jest całkiem realny) … firma odliczy koszt wynajmu, uwzględniając to w cenie końcowej. Takie rzeczy tylko w Pinpack!

Mocne strony

  • bardzo niska waga
  • ogromna wytrzymałość
  • kompaktowość
  • wygoda
  • wysoka wyporność
  • zwrotność
  • możliwość wynajmu
  • made in Poland

Słabe strony

  • wysoka cena, choć jak przeanalizujemy zalety Amundsen II i ceny alternatywnych rozwiązań, to przy założeniu częstego użytkowania kwestię uznaję jako umiarkowaną w zakupie
  • mocowanie worka czasem wyskakuje w trakcie pompowania. Rozwiązanie warto dopracować.
  • Konstrukcja
  • Proces rozkładania/składania
  • Wrażenia na wodzie
  • Cena/Jakość
4.6

Uzasadnienie

Szukasz czegoś lekkiego, cholernie wytrzymałego i mobilnego na wodę? Prawdopodobnie nie znajdziesz nic lepszego i tańszego. Przetestowałem jak zawsze wnikliwie i z czystym sercem polecam. Do tego made in Poland! Pinpack Amundsen II na nowo definiuje znane mi słowo PRZYGODA!

0 Comments

Leave A Comment

Your email address will not be published.